Daria
została sama. Oczy wszystkich skierowane były w jej stronę. Czuła
się okropnie, chciała stąd uciec jak najdalej. Bez słowa
wyjaśnienia skierowała się w stronę wyjścia. Po drodze rzuciła
Winiarskiemu wrogie spojrzenie. Obwiniała go o wszystko. Poszła do
pokoju. Położyła się na łóżku, założyła słuchawki i głośno
włączyła muzykę. Akurat leciała piosenka „Prawdziwe
powietrze”, którą śpiewała właśnie z Zibim. Czuła, że
mimowolnie napływają jej łzy do oczu.
Po
chwili do pokoju wpadła również Paula. Nie wiedziała jak ma
zacząć rozmowę z siostrą.
-Wszystko
w porządku?- zapytała ściągając jej słuchawki.
-Nie.-bąknęła
Daria siadając na łóżku.
-Rozumiem
Cię.
-A
co Ty tam możesz rozumieć?! Znajduję się w okropnej sytuacji i to
wszystko przez tego twojego siatkarza!- skomentowała Daria.
-Ej,
uważaj co mówisz! Sama jesteś sobie winna. Mogłaś nie iść z
nim do łóżka...- odparła zdenerwowana Paulina.
-Nie
przespałam się z nim! Pilnuj lepiej siebie!- warknęła Daria.
-Sugerujesz
coś?!
-Oczywiście,
że nie. Ty i ten Twój Michaś jesteście tacy święci!
-Nic
Ci do tego! Nie interesuj się!
-Ty
też się nie wtrącaj i nie udawaj, że rozumiesz mój punkt
widzenia!-wykrzyczała Daria i wyszła trzaskając drzwiami.
Zdenerwowała ją własna siostra. No cóż, musiała bronić swojego
siatkarza.
Daria
nie wiedziała co robić. Usiadła pod drzwiami pokoju i ukryła
twarz w dłoniach. Była bezsilna wobec wszystkich ostatnich wydarzeń
W głowie szumiało jej cały czas: „Dwa słowa, dziewięć
liter.”.
Obok
pokoju dziewczyn przechodził Kubiak. Gdy zobaczył Darię w takim
stanie, podbiegł do niej.
-Daria?
Dobrze się czujesz?- zapytał przestraszony.
-Tak.-
rzuciła dziewczyna niepewnie.
-Już
wiem co się stało.- oznajmił Dziku.
-Wszyscy
już wiedzą.- jęknęła.
-Chodź
do mojego pokoju to porozmawiamy.- zaproponował Michał.
-A
Zbyszek?- zapytała Daria. Bartman dzielił z Kubiakiem jeden pokój.
-Nie
ma go.
-Okej,
w takim razie możemy iść.- Dziku podał Darii rękę i pomógł
jej wstać. Skierowali się w stronę jego pokoju.
-Zapraszam.-
powiedział Kubiak otwierając drzwi. Daria niepewnie weszła do
środka. Kubiak miał rację, Zibiego tutaj nie było.
-Dziękuję
Ci Michał.- powiedziała Daria.
-Za
co?- zapytał Dziku siadając na łóżku. Wskazał dziewczynie
miejsce obok siebie.
-Gdyby
nie Ty, popełniłabym najgorszy błąd w moim życiu.- wyjaśniła.
-No
i co z tego? Nie przespałaś się z nim, ale to nie załatwia
sprawy. Przecież go kochasz.- rzucił Dziku.
-A
skąd Ty to wiesz?
-Zdążyłem
się już zorientować.- oznajmił Kubiak.
-Tylko
to jest skomplikowane. Zbyszek myśli, że zrobiłam to, bo chciałam
się zemścić na Bartku, ale to nieprawda. Ja tego chciałam...-
tłumaczyła rozgorączkowana Daria.
-To
mu to powiedź!
-Ale
on jest z Aśką! Możliwe, że jestem dla niego tylko zabawką.
-A
Ty jesteś z Kurkiem! I tylko dlatego, że chcesz zapomnieć o Zibim.
Sami komplikujecie sobie życie. Ja na jego miejscu już dawno
zostawiłbym Aśkę.
-Ty,
ale nie on. To już koniec. Ja życzę Zbyszkowi jak najlepiej....
-Nie
będzie mu dobrze, gdy nie będzie Ciebie obok niego.- przerwał jej
przyjmujący.
-Skończmy
ten temat. Dziękuję za rozmowę Misiek.- Daria delikatnie go
objęła. -Pójdę już.- rzuciła i skierowała się w stronę
drzwi. Otworzyła jej, już miała wychodzić, gdy na kogoś wpadła.
Uniosła oczy do góry i zobaczyła twarz Bartmana. Ten spiorunował
ją wzrokiem.
-Na
kim tym razem przyszłaś się zemścić?- warknął.
Daria
uderzyła go w twarz.
-A
Ty już znalazłeś sobie nową zabawkę?! Tak szybko Ci się
znudziłam?!- odpowiedziała. Minęła go i ruszyła korytarzem do
swojego pokoju.
Pauliny
nie było. Widocznie poszła do Winiarskiego. Daria wzięła szybki
prysznic, przebrała się w swoją koszulę i poszła spać. Nie
miała ochoty czekać na swoją siostrę.
Nazajutrz
Daria obudziła się dość późno. Pauliny wciąż nie było,
ale... cały pokój wypełniony był kolorowymi bukietami. Wszędzie
stało pełno róż, a na podłodze z ich płatków usypane było
wielkie serce. Obok łóżka stał najpiękniejszy bukiet. Włożony
był do niego jakiś liścik. Dziewczyna szybko go chwyciła i
odczytała wiadomość.
Przepraszam
Cię. Oboje popełniliśmy błąd.
Ale
nie potrafię bez Ciebie żyć, kochanie.
Twój
B.K.
Daria bez chwili
zastanowienia poderwała się z łóżka. Pobiegła od razu do pokoju
Bartka. Otworzyła drzwi. Stał na środku pokoju w samych spodniach
od piżamy, tak jakby od dawna jej wyczekiwał. Dziewczyna spojrzała
na niego, a on się uśmiechnął i wyciągnął do niej ręce.
Wpadła prosto w jego ramiona. Nic nie czuła. Żadnych motyli w
brzuchu. Pustka, obowiązek.
-Tęskniłem.-
powiedział Bartek i zaczął ją całować.
-Przepraszam.-
powiedziała Daria odzyskując oddech.
-Nie musisz mnie
przepraszać. Obiecaj
mi, że pewnego dnia będziemy wracać do jednego domu, zasypiać i
budzić się w jednym łóżku. Jeść śniadanie w jednej kuchni.
Parzyć sobie nawzajem kawę po nieprzespanej nocy. Dawać sobie
całusa przed wyjściem. Dzwonić do siebie tysiąc razy wtedy, gdy
jesteśmy osobno, a potem znów wracać do siebie.- mówił Bartek.
Tak
właśnie planował przyszłość z Darią. Nie wyobrażał sobie
życia bez niej. A ona? Była przerażona tą wizją. Nie wiedziała
co odpowiedzieć. Nie była pewna nawet kolejnego dnia, a co dopiero
takich planów.
-Obiecuję...-
wyszeptała w końcu. Musiała go uspokoić. Czuła się za niego
odpowiedzialna.
Kurek
usiadł na łóżku i posadził Darię na swoich kolanach. Zaczął
ją namiętnie całować. Chciał zdejmować już jej koszulkę, gdy
nagle usłyszeli telefon. Siatkarz jakoś bardzo się tym nie
przejął.
-Telefon
Ci dzwoni. Nie odbierzesz?- zapytała Daria.
-Nie.-
odpowiedział.
-Obierz.
Może to coś ważnego.
-Siedzisz
mi na kolanach, więc nie możesz dzwonić, a co może być
ważniejszego od Ciebie?- oznajmił.
Daria
lekko się uśmiechnęła.
-Bartuś,
odbierz.- mimo wszystko nie ustępowała. Zrezygnowany Kurek podniósł
się i wyciągnął komórkę.
-To
Krzysiu. Pewnie już nie mogą się na nas doczekać.- skomentował.
-No
cóż, jest już późno, Idę się ubrać.- rzuciła Daria.
-Okej
skarbie. Będę u Ciebie za 5 minut i zejdziemy na dół razem.
Daria
kiwnęła głową i wróciła do siebie. Nie wierzyła, że to się
stało naprawdę. To wszystko działo się stanowczo za szybko. Miała
już dość głupich rozmyśleń. Szybko się ubrała i związała
włosy w warkocza. Gdy Bartek przyszedł, była już gotowa.
-Ooo!-
zdziwił się Kurek. -Myślałem, że Cię przy ubieraniu zastanę, a
Ty już gotowa.- udawał smutnego.
-Wariat!-
skomentowała ze śmiechem dziewczyna. Siatkarz wziął ją za rękę
i zeszli do restauracji.
______________________________________________________________
_____________________________
Uczyniłam z Darii złą osobę. Przepraszam ;c