sobota, 16 lutego 2013

XIII


Rano dziewczyny obudziła matka.
-Co się stało?- zapytała zaspanym głosem Paulina.
-Nic, chciałam zjeść śniadanie z moimi córkami i spędzić z nimi trochę czasu. Chyba mogę.
-Jasne.- powiedziała zdziwiona Daria. Matka rzadko kiedy miała dla nich czas. Ciągle była zajęta.
Daria i Paulina szybko się ubrały. Poszły z Alicją do restauracji. Zjadły naleśniki, jak zwykle zresztą i siedziały w milczeniu.
-Musimy poważnie porozmawiać.- powiedziała a końcu ich matka.
Siostry spojrzały na nią pytająco.
-Coś się stało?
-Powiedzmy... Chodzi o waszego ojca.
-Ojca?! Czy ojczyma?- pytała Daria.
-Ojca. On jest tutaj i chciał, żebym powiedziała wam kim on jest...
-Co?! Zjawia się po tylu latach jakby nigdy nic?!- krzyknęła Paula. Daria uspokoiła ją.
-Kto to jest?- zapytała druga siostra.
-Andrea Anastasi.
-Jak to?!- krzyczała Paulina, nie mogąc się powstrzymać.
-Niemożliwe...
-Możliwe. On chce tylko spędzić z wami trochę czasu...
-Teraz?! A gdzie był przez tyle lat?!
-Dziewczynki... posłuchajcie...
-Nie! On nie zasługuje na choćby minutę naszego czasu!
Dziewczyny wybiegły z restauracji.
-Boże, nie mogę w to uwierzyć.- mówiła Paula przez łzy.
-Ja nie chcę w to uwierzyć.- dodała Daria.
-Co my mamy teraz zrobić?!
-Nie mam pojęcia. Boję się... Dlaczego dowiadujemy się o ty, dopiero teraz? Już go przecież poznałyśmy. Wydawał się być miły. Wiedział, że jesteśmy jego córkami.
-Nic nam nie powiedział! Nie chcę się z nim spotkać, nigdy!
-Ja już sama nie wiem. On na pewno chciałby nas poznać, ale z drugiej strony zaczęło mu na tym zależeć dopiero teraz. Minęło już 18 lat.
-Daria, ja nie wiem jak ty, ale ja na razie nie zamierzam dać mu szansy. Nie zasłużył sobie na nię.- oznajmiła zrozpaczona Paulina.
-Sama nie wiem co zrobić...- mówiła Daria. -Idę się przejść.- rzuciła i wyszła.
Chłopaki jak zwykle rano mięli trening. Dziewczyna postanowiła iść właśnie do nich, na salę. Wiedziała, że będzie tam Andrea. Pomyślała więc, że musi usiąść na trybunach, aby nie mieć z nim żadnego kontaktu.
Gdy Daria zajęła jedno z wolnych miejsc, chłopaki akurat kończyli robić rozgrzewkę. Andrea był z nimi, przez prawie cały czas rzucał im jakieś uwagi, wskazówki. Siatkarze zauważyli Darię, Andrea też na nią spoglądał. Dziewczyna rzuciła mu wrogie spojrzenie. Podbiegł do niej Kurek.
-Cześć kochanie!- rzucił. -Tak się stęskniłaś, że aż przyszłaś na trening?
-Oczywiście.- odpowiedziała bez uśmiechu.
-Coś nie tak?- zapytał.
-Nie. Wszystko w porządku.
Kurek nie uwierzył. Widział, że coś jest nie tak.
-Muszę wracać na trening, Później pójdziemy na spacer, co ty na to.
-Dobrze.- westchnęła.
Bartek wrócił do kolegów. Zibi też zauważył Darię. Myślał jednak, że po prostu pokłócili się z Kurkiem. A ta myśl go cieszyła.




Paulina poszła na plażę. Nie wiedziała co ma zrobić. Z jednej strony znienawidziła ojca, za to, że przez tyle lat się nimi nie interesował. Z drugiej strony jednak zawsze marzyła o tym, żeby go poznać. No ale cóż... Wyobrażała sobie to trochę inaczej.
Siedziała nad brzegiem morza. Dochodziło południe, więc na plaży nie było wielu ludzi. Chciała zapomnieć o swoich problemach.
Tego dnia Andrea skrócił trening. Widocznie nie był w stanie go dalej prowadzić, wciąż myślał o swoich córkach. Chłopaki zeszli do szatni, a Daria postanowiła czekać na nich na korytarzu. Miała iść na spacer z Kurkiem. Pierwszy z szatni wybiegł Zbyszek.
-Cześć.- uśmiechnął się do niej.
-Hej.- odpowiedziała bez większego entuzjazmu.
-Pokłóciłaś się z Kurkiem?- zapytał od razu bez wahania.
-Nie, po prostu mam problem...- westchnęła.
-Chcesz o tym porozmawiać?
-Nie, chyba nie... To zbyt skomplikowane.
-To może masz ochotę się przejść?
-Przykro mi, ale umówiłam się z Bartkiem.- westchnęła spuszczając głowę.
Zbyszek spojrzał na nią zdziwiony.
-To, aż taki problem?
Dziewczyna kiwnęła twierdząco głową.
-Może mogę jednak jakoś pomóc?- zapytał.
-Od tego jestem ja.- powiedział Kurek stojący za nim. ZB9 spojrzał na niego, a ten spiorunował go wzrokiem. Wiedział, że Daria jednak le niego coś znaczy.
-Ej, spokojnie.- zainterweniowała dziewczyna.
-No, ale mam nadzieję, że mi spaceru nie odmówisz. Może być później...- mówił na złość Bartman.
-Chodźmy.- powiedziała Daria do kurka, nie zwracając uwagi na pytanie Zbyszka. Nie był z tego zadowolony, ale Bartek wręcz przeciwnie.
Poszli do parku i usiedli na ławce.
-Daria... widzę, że coś się złego dzieje. Wiesz, że mi możesz powiedzieć.- zaczął mówić Kuraś.
-Ale to jest sprawa rodzinna...
-A ja jestem twoim chłopakiem, więc nie musisz przede mną niczego ukrywać.
-Dobrze. Wiesz, że nasz biologiczny ojciec zostawił naszą matkę, gdy dowiedział się o ciąży...- zaczęła opowiadać. Kurek kiwnął głową.
-A więc teraz przyjechał i chciałby z nami spędzić trochę czasu.- dodała.
-No ale chyba chcesz go poznać?- zapytał.
-W tym rzecz, że ja już go poznałam. Ale wtedy o tym nie wiedziałam. W dodatku największy problem jest to, kim on jest...
-A kto to?- zapytał Kurek ciekawy odpowiedzi.
-Hmmm.- westchnęła. -Andrea.
-Co?!- Bartek nie mógł uwierzyć.
-Nie wiem co mam teraz robić...
-Andrea twoim ojcem... Nie wierzę!
-Bartek, uwierz, że ja też. Andrea był moim idolem. Trenerem marzeń, podziwiałam go odkąd został waszym szkoleniowcem. A teraz co? Zostawił matkę, gdy tylko zaszła w ciąże. A teraz wraca, żeby nas poznać. Czy to jest normalne?!
-Źle zrobił zostawiając ją, ale może nie był gotowy zostać ojcem.
-Bronisz go?! Żaden mężczyzna nie powinien się tak zachować. Nigdy.
-Oczywiście, że go nie bronię. Ja nigdy bym cię nie zostawił gdybyś zaszła w ciążę.
-Nie rozmawiajmy o tym, bo na razie nie zamierzam zostać matką.
-Ale kiedyś będziemy mieć dzieci, prawda?- uśmiechnął się Bartek.
-Nie czas i miejsce na takie rozmowy. Jesteśmy za młodzi, stanowczo za młodzi na takie przemyślenia.- mówiła Daria.
Nie chciała rozmawiać z Kurkiem na ten temat. Nie planowała z nim przyszłości.
-Kochasz mnie?- zapytał nagle Bartek.
-Cóż za oczywiste pytanie.- skomentowała dziewczyna.
-Oczywiste, ale jeszcze nigdy mi tego nie powiedziałaś. Unikasz tego wyznania, albo...- chciał dokończyć.
-Kocham Cię.- powiedziała Daria przerywając jego przypuszczenia.
Kurek uśmiechnął się. Ta odpowiedź go uszczęśliwiła. Przytulił Darię.
-Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. Nie powinnaś się tym przejmować, to Andrea powinien to robić.
-Trochę mi go szkoda, ale gdy przypominam sobie, co on zrobił naszej matce, to uczucie mija.
-Rozumiem Cię kochanie. Pamiętaj, zawsze będę z tobą.
-Proszę cię, tylko nie mów nikomu.
-Oczywiście, zatrzymam to dla siebie.
-Wracajmy już.
Podnieśli się z ławki. Bartek złapał Darię za rękę i udali się w stronę hotelu...




_________________________________________________________ 
_______________________

Przepraszam, że dodaję rozdział dopiero teraz, ale nie mam bardzo czasu. Ferie mi się już skończyły ;x Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają mojego bloga i czekają na kolejne rozdziały. ;**