Rano dziewczyny
obudziła matka.
-Co się stało?-
zapytała zaspanym głosem Paulina.
-Nic, chciałam zjeść
śniadanie z moimi córkami i spędzić z nimi trochę czasu. Chyba
mogę.
-Jasne.- powiedziała
zdziwiona Daria. Matka rzadko kiedy miała dla nich czas. Ciągle
była zajęta.
Daria i Paulina szybko
się ubrały. Poszły z Alicją do restauracji. Zjadły naleśniki,
jak zwykle zresztą i siedziały w milczeniu.
-Musimy poważnie
porozmawiać.- powiedziała a końcu ich matka.
Siostry spojrzały na
nią pytająco.
-Coś się stało?
-Powiedzmy... Chodzi o
waszego ojca.
-Ojca?! Czy ojczyma?-
pytała Daria.
-Ojca. On jest tutaj i
chciał, żebym powiedziała wam kim on jest...
-Co?! Zjawia się po
tylu latach jakby nigdy nic?!- krzyknęła Paula. Daria uspokoiła
ją.
-Kto to jest?- zapytała
druga siostra.
-Andrea Anastasi.
-Jak to?!- krzyczała
Paulina, nie mogąc się powstrzymać.
-Niemożliwe...
-Możliwe. On chce
tylko spędzić z wami trochę czasu...
-Teraz?! A gdzie był
przez tyle lat?!
-Dziewczynki...
posłuchajcie...
-Nie! On nie zasługuje
na choćby minutę naszego czasu!
Dziewczyny wybiegły z
restauracji.
-Boże, nie mogę w to
uwierzyć.- mówiła Paula przez łzy.
-Ja nie chcę w to
uwierzyć.- dodała Daria.
-Co my mamy teraz
zrobić?!
-Nie mam pojęcia. Boję
się... Dlaczego dowiadujemy się o ty, dopiero teraz? Już go
przecież poznałyśmy. Wydawał się być miły. Wiedział, że
jesteśmy jego córkami.
-Nic nam nie
powiedział! Nie chcę się z nim spotkać, nigdy!
-Ja już sama nie wiem.
On na pewno chciałby nas poznać, ale z drugiej strony zaczęło mu
na tym zależeć dopiero teraz. Minęło już 18 lat.
-Daria, ja nie wiem jak
ty, ale ja na razie nie zamierzam dać mu szansy. Nie zasłużył
sobie na nię.- oznajmiła zrozpaczona Paulina.
-Sama nie wiem co
zrobić...- mówiła Daria. -Idę się przejść.- rzuciła i wyszła.
Chłopaki jak zwykle
rano mięli trening. Dziewczyna postanowiła iść właśnie do nich,
na salę. Wiedziała, że będzie tam Andrea. Pomyślała więc, że
musi usiąść na trybunach, aby nie mieć z nim żadnego kontaktu.
Gdy Daria zajęła
jedno z wolnych miejsc, chłopaki akurat kończyli robić rozgrzewkę.
Andrea był z nimi, przez prawie cały czas rzucał im jakieś uwagi,
wskazówki. Siatkarze zauważyli Darię, Andrea też na nią
spoglądał. Dziewczyna rzuciła mu wrogie spojrzenie. Podbiegł do
niej Kurek.
-Cześć kochanie!-
rzucił. -Tak się stęskniłaś, że aż przyszłaś na trening?
-Oczywiście.-
odpowiedziała bez uśmiechu.
-Coś nie tak?-
zapytał.
-Nie. Wszystko w
porządku.
Kurek nie uwierzył.
Widział, że coś jest nie tak.
-Muszę wracać na
trening, Później pójdziemy na spacer, co ty na to.
-Dobrze.- westchnęła.
Bartek wrócił do
kolegów. Zibi też zauważył Darię. Myślał jednak, że po prostu
pokłócili się z Kurkiem. A ta myśl go cieszyła.
Paulina poszła na
plażę. Nie wiedziała co ma zrobić. Z jednej strony znienawidziła
ojca, za to, że przez tyle lat się nimi nie interesował. Z drugiej
strony jednak zawsze marzyła o tym, żeby go poznać. No ale cóż...
Wyobrażała sobie to trochę inaczej.
Siedziała nad brzegiem
morza. Dochodziło południe, więc na plaży nie było wielu ludzi.
Chciała zapomnieć o swoich problemach.
Tego dnia Andrea
skrócił trening. Widocznie nie był w stanie go dalej prowadzić,
wciąż myślał o swoich córkach. Chłopaki zeszli do szatni, a
Daria postanowiła czekać na nich na korytarzu. Miała iść na
spacer z Kurkiem. Pierwszy z szatni wybiegł Zbyszek.
-Cześć.- uśmiechnął
się do niej.
-Hej.- odpowiedziała
bez większego entuzjazmu.
-Pokłóciłaś się z
Kurkiem?- zapytał od razu bez wahania.
-Nie, po
prostu mam problem...- westchnęła.
-Chcesz o
tym porozmawiać?
-Nie, chyba
nie... To zbyt skomplikowane.
-To może
masz ochotę się przejść?
-Przykro mi,
ale umówiłam się z Bartkiem.- westchnęła spuszczając głowę.
Zbyszek
spojrzał na nią zdziwiony.
-To, aż
taki problem?
Dziewczyna
kiwnęła twierdząco głową.
-Może mogę
jednak jakoś pomóc?- zapytał.
-Od tego
jestem ja.- powiedział Kurek stojący za nim. ZB9 spojrzał na
niego, a ten spiorunował go wzrokiem. Wiedział, że Daria jednak le
niego coś znaczy.
-Ej,
spokojnie.- zainterweniowała dziewczyna.
-No, ale mam
nadzieję, że mi spaceru nie odmówisz. Może być później...-
mówił na złość Bartman.
-Chodźmy.-
powiedziała Daria do kurka, nie zwracając uwagi na pytanie Zbyszka.
Nie był z tego zadowolony, ale Bartek wręcz przeciwnie.
Poszli do
parku i usiedli na ławce.
-Daria...
widzę, że coś się złego dzieje. Wiesz, że mi możesz
powiedzieć.- zaczął mówić Kuraś.
-Ale to jest
sprawa rodzinna...
-A ja jestem
twoim chłopakiem, więc nie musisz przede mną niczego ukrywać.
-Dobrze.
Wiesz, że nasz biologiczny ojciec zostawił naszą matkę, gdy
dowiedział się o ciąży...- zaczęła opowiadać. Kurek kiwnął
głową.
-A więc
teraz przyjechał i chciałby z nami spędzić trochę czasu.-
dodała.
-No ale
chyba chcesz go poznać?- zapytał.
-W tym
rzecz, że ja już go poznałam. Ale wtedy o tym nie wiedziałam. W
dodatku największy problem jest to, kim on jest...
-A kto to?-
zapytał Kurek ciekawy odpowiedzi.
-Hmmm.-
westchnęła. -Andrea.
-Co?!-
Bartek nie mógł uwierzyć.
-Nie wiem co
mam teraz robić...
-Andrea
twoim ojcem... Nie wierzę!
-Bartek,
uwierz, że ja też. Andrea był moim idolem. Trenerem marzeń,
podziwiałam go odkąd został waszym szkoleniowcem. A teraz co?
Zostawił matkę, gdy tylko zaszła w ciąże. A teraz wraca, żeby
nas poznać. Czy to jest normalne?!
-Źle zrobił
zostawiając ją, ale może nie był gotowy zostać ojcem.
-Bronisz
go?! Żaden mężczyzna nie powinien się tak zachować. Nigdy.
-Oczywiście,
że go nie bronię. Ja nigdy bym cię nie zostawił gdybyś zaszła w
ciążę.
-Nie
rozmawiajmy o tym, bo na razie nie zamierzam zostać matką.
-Ale kiedyś
będziemy mieć dzieci, prawda?- uśmiechnął się Bartek.
-Nie czas i
miejsce na takie rozmowy. Jesteśmy za młodzi, stanowczo za młodzi
na takie przemyślenia.- mówiła Daria.
Nie chciała
rozmawiać z Kurkiem na ten temat. Nie planowała z nim przyszłości.
-Kochasz
mnie?- zapytał nagle Bartek.
-Cóż za
oczywiste pytanie.- skomentowała dziewczyna.
-Oczywiste,
ale jeszcze nigdy mi tego nie powiedziałaś. Unikasz tego wyznania,
albo...- chciał dokończyć.
-Kocham
Cię.- powiedziała Daria przerywając jego przypuszczenia.
Kurek
uśmiechnął się. Ta odpowiedź go uszczęśliwiła. Przytulił
Darię.
-Zobaczysz,
wszystko będzie dobrze. Nie powinnaś się tym przejmować, to
Andrea powinien to robić.
-Trochę mi
go szkoda, ale gdy przypominam sobie, co on zrobił naszej matce, to
uczucie mija.
-Rozumiem
Cię kochanie. Pamiętaj, zawsze będę z tobą.
-Proszę
cię, tylko nie mów nikomu.
-Oczywiście,
zatrzymam to dla siebie.
-Wracajmy
już.
Podnieśli
się z ławki. Bartek złapał Darię za rękę i udali się w stronę
hotelu...
_________________________________________________________
_______________________
Przepraszam, że dodaję rozdział dopiero teraz, ale nie mam bardzo czasu. Ferie mi się już skończyły ;x Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają mojego bloga i czekają na kolejne rozdziały. ;**
Niezłeee.. Andrea ojcem Darii i Pauliny. No, no. Wpadłaś na świetny pomysł :D
OdpowiedzUsuńNo cóż, tego to ja się nie spodziewałam :)
OdpowiedzUsuńNo to mnie zagięłaś tym wyznaniem. xd Zbieram normalnie szczękę z podłogi ... No to Andrea pokazał, jaki jest naprawdę. Może to wcale nie przypadek, że są w tym, a nie innym hotelu? Ciekawi mnie dalszy rozwój tego tematu ... Czy spotkają się i pogadają na spokojnie?
OdpowiedzUsuń